Hejka!
U Was też dzisiaj tak gorąco? U mnie to już wytrzymać nie idzie :D Jakie plany na dzisiaj? Ja brak planów, jakiś spontan z Oliwią pewnie :D. Wczoraj wpadł do nas Tomek, ogólnie nudno jest, bardzo nudno. Jak się zrobi trochę chłodniej to może rowery dzisiaj czy coś, a teraz mogę Wam trochę poodpowiadać na asku:)
Żeby Was bardziej do siebie przyciągnąć postanowiłam napisać nieco dłuższy wpis. A mianowicie - chce na przykładzie własnej historii przed czymś Was uprzedzić. Mam nadzieję, że chociaż jedna osoba, która to przeczyta rozmyśli się i nie będzie się brała za takie gówno. Teraz pytanie - o jakie gówno mi chodzi? Acodin.
To teraz przeczytajcie sobie tą moją, w 100% prawdziwą historię:
Jakoś około rok temu przeczytałyśmy z Oliwią o tabletkach, które mają na nas podobny wpływ do narkotyków, po których zachowujemy (czujemy) się jak naćpani.. No to wiecie, my głupie chciałyśmy spróbować. Kupiłyśmy w aptece ( dla tych, którzy nie wiedzą są to tabletki na kaszel i my dostałyśmy je bez problemu, nie wiem w sumie jak to jest z nimi teraz, ale myślę, że też spokojnie każdy może je dostać ), są tanie - z tego co pamiętam coś ok. 10 zł. No to mamy pudełko, 30 szt. tabletek. Początkowo wzięłam 5, żeby zobaczyć co się stanie. Czas mijał, a mi nic nie było. Dołożyłam jeszcze 5. I nadal nic. Po jakimś czasie już dość zdenerwowana, że nic się nie dzieje dorzuciłam 12. Były łącznie 22. Nie pamiętam po jakim czasie, ale poczułam, że coś w końcu zaczyna się dziać. Zaczęło mi się kręcić w głowie, nie mogłam ustać. Oliwia nie chciała, żebym szła do domu więc poszłam spać do niej. Widziałam podwójnie, musiałam zasłaniać jedno oko, żeby cokolwiek dobrze zobaczyć. Strasznie gorąco mi było, sprawdzając temperaturę u Oliwii w pokoju doszłam do wniosku, że jest 70 stopni Celsjusza ( nie pytajcie mnie jak, po prostu tak mi się wydawało ). Wypiłam jakieś 10 szklanek wody pod rząd, tak mi się pić chciało. Co chwilę podchodziłam do Oliwii, żeby rozplątała mi ręce, bo sama je sobie jakoś zawijałam. Bałam się ( a czego? ) Oliwii. Plecy no w sumie nie wiem jak to nazwać, czułam je za mocno (?) i mi bardzo przeszkadzały. Sprawiały wręcz dyskomfort. Chyba dobrze Wam to opowiedziałam. Następnego dnia praktycznie cały przespałam, wstawałam tylko żeby coś zjeść. Ogólnie wyszło z tego więcej problemów, a jakieś super fazy jak widzicie nie było. Mi te 22 tabletki jakiejś wielkiej krzywdy nie wyrządziły, ale wiadomo, że każdy jest inny i Wam mogłyby np. wyrządzić większą.
Nie polecam naprawdę i jeśli ktoś się nad tym zastanawia to niech dobrze to przemyśli i nie chwyta się tego gówna.
A teraz może pora na kilka nowych zdj :))
Podobał się dzisiejszy wpis? Mam nadzieję, że tak 8)










fajny blog ^^ zostaję na dłużej http://bookssandstories.blogspot.com/ <---- polecam!
OdpowiedzUsuń